Paralaksa tła

Fragment „Wiedźm Himmlera” – przeczytaj, zanim kupisz

Zwiastun do „Wiedźm Himmlera” i kulisy jego powstania
Listopad 3, 2017
O czym są „Wiedźmy Himmlera”?
Listopad 14, 2017

Jest taka mądrość ludowa powtarzana w Polsce od pokoleń: nie kupuj kota w worku. Zanim kupisz "Wiedźmy Himmlera", przeczytaj ten fragment, zastanów się, czy "leży" Ci mój styl i dopiero wtedy zdecyduj się na zakup. Miłej lektury!

 
W itaj Rogerze! Przepraszam, że cię niepokoję, ale doszły mnie straszne wieści… – powiedział grobowym głosem profesor.

– Niech zgadnę? Dowiedziałeś się, że zamordowano profesor Małgorzatę Staroń-Matuszewską?

– W rzeczy samej… Prowadzisz to śledztwo?

– W rzeczy samej – odpowiedział, nieco drwiąc sobie ze swojego ojca-profesorka. – A co? Znasz ją?

– Jakżebym miał jej nie znać! Pracowaliśmy przecież razem na Uniwersytecie Poznańskim za dawnych czasów. Nie była może zbyt sympatyczną osobą, ale ceniłem jej dokonania naukowe. Niewątpliwie odziedziczyła swoje zdolności po ojcu i dziadku.

– Wiem to wszystko.

– Czy wiadomo, kto ją zabił?

– Nie.

– Przeczytałem, że okoliczności jej śmierci były hm… dość niezwykłe. Ale policja, czyli ty i twoi koledzy nabraliście wody w usta…

– Może mamy swoje powody?

– Nie wątpię. Wiesz, że cenię twoją pracę. Wolałbym, co prawda, żebyś był profesorem, ale geny twojej matki… – Roger, słysząc te słowa, miał ochotę rzucić telefonem o ścianę, ale się powstrzymał. Miał jakieś dziwne przeczucie, że nie powinien tego robić. Że ta rozmowa może mu pomóc w trudnym śledztwie. Zwłaszcza że profesor sam się zreflektował, że pozwolił sobie na zbytnią szczerość. – Przepraszam, nie powinienem tak mówić… Zresztą, nieważne. Trochę zgubiłem wątek. Czy mógłbyś mi opowiedzieć pokrótce, co to za okoliczności? Wiesz, profesor Staroń zajmowała się masonami i niektóre głupkowate gazety to podchwyciły. Nie da się czytać tego bełkotu.

– Opowiem ci, ale obiecaj mi, że nie rozpowiesz tego połowie swojej uczelni – westchnął zrezygnowany Roger.

– Obiecuję. Zresztą teraz są wakacje i nawet jakbym chciał, nie znalazłbym nikogo, kogo zainteresowałaby ta historia.

– Jak zapewne słyszałeś, zamordowano ją w Okrąglaku.

– Tak?

– Tymczasem lepiej by pasowało w jej przypadku sformułowanie na Okrąglaku. Znaleziono ją na tarasie widokowym. Była w samej bieliźnie z rozprutym brzuchem. Jej ciało było w wielu miejscach ponacinane, a grubsze kości zmiażdżone – prawdopodobnie siekierą. Zaczęły ją rozdziobywać ptaki. Zadowolony? – Miał nadzieję, że ojca to zszokuje i przestanie w końcu zadzierać nosa. Po dłuższym milczeniu profesor przemówił, ale nie był to raczej jęk przerażenia.

– Hm… to dziwne. To mi coś przypomina…

– Co?

– Pochówek zaratusztrian… Chociaż nie wiem…

– Rozwiń to. Zara… co? – Pierwszy raz słyszał to obco brzmiące słowo.

– Pogrzeb powietrzny, zwany też niebiańskim. Po raz pierwszy pojawił się wiele tysięcy lat temu u zaratusztrian. I co ciekawe, jest do dzisiaj praktykowany.

– Tak? A gdzie?

– Na przykład w Tybecie albo u Parsów w Indiach. Mówi się, że pogrzebowi powietrznemu poddano tego znanego piosenkarza z zespołu Queen – Freddiego Mercury’ego – rzucił ciekawostkę profesor i zgodnie z własnymi przewidywaniami zrobił nią wrażenie na Rogerze.

– Żartujesz?!

– Nie. A słyszałeś kiedyś o grobie – miejscu pielgrzymek fanów tego niesamowitego wokalisty?

– Nie.

– No właśnie. Myślisz w takim razie, że co się stało z jego ciałem? – drążył dalej profesor.

– Nie wiem. To on był zaratusztrianinem?

– Tak mówią. Musisz wiedzieć, że zaratusztrianizm to jedna z najstarszych istniejących religii świata. Ma ponad trzy tysiące lat. Jak nie więcej. Jest to religia monoteistyczna, która wywarła ogromny wpływ na judaizm, chrześcijaństwo czy islam. Część badaczy uważa, że takie pojęcia jak Sąd Ostateczny, Piekło, Niebo, Diabeł, Mesjasz pojawiły się po raz pierwszy w zaratusztrianizmie, a nie w judaizmie czy chrześcijaństwie…

– Bardzo to interesujące… Ale może wróćmy do pogrzebu powietrznego… Na czym on polegał?

– Zależy, gdzie go urządzano. Pogrzeb powietrzny, któremu jak wszystko na to wskazuje, poddano profesor Staroń, ma cechy zarówno pochówku tybetańskiego, jak i indyjskiego, bądź wariantu irańskiego. Zaratusztrianie wierzyli, że ciało ludzkie po śmierci jest zbrukane, bo pozbawione duszy. Natomiast ziemia czy ogień są czyste. Dlatego też zaratusztrianie nie mogli zwłok pochować bądź spalić, ponieważ zbrukaliby ziemię lub ogień. Dlatego też budowano specjalne, okrągłe, ceglane budowle, zwane wieżami milczenia. Profesor Staroń została znaleziona na Okrąglaku. Od biedy można by go uznać za taką poznańską wieżę milczenia. Wróćmy jednak do pogrzebu powietrznego. Zaratusztrianie zwłoki swojego zmarłego pozostawiali na szczycie takiej budowli, by zostały rozdziobane przez ptaki. Istniały trzy kręgi na górze tej wieży. Każdy z nich był poświęcony kolejno mężczyznom, kobietom i dzieciom. A po środku wieży znajdował się otwór, do którego po roku ekspozycji ciał wrzucano resztki zwłok i przysypywano wapnem – ciągnął profesor. Czuł się tak, jakby prowadził wykład przed studentami chłonącymi każde jego słowo. To rzadkość, a może nawet anomalia?

– Chyba żartujesz? Brzmi obrzydliwie…

– Nie żartuję, tak było i tak jest do dzisiaj na przykład w Indiach. Nacięcia i pokruszone kości profesor Staroń przywodzą mi natomiast na myśl pogrzeb niebiański w wariancie tybetańskim. Tybetańczycy nie są zaratusztrianami, ale buddystami. Oni dla swoich zmarłych nie budują wież, po prostu porzucają ich zwłoki niedaleko świętej góry Kaljas, nacinając wcześniej ich ciała i rozdrabniając kości, aby ptaki szybciej zjadły porzucone zwłoki.

– No to chyba mamy do czynienia z prawdziwym psychopatą – podsumował z rezygnacją Roger. To mogło oznaczać dalsze kłopoty.

– Nie znam się, synku. Ale nie co dzień morduje się profesor historii, pozorując pogrzeb powietrzny. Może zamordował ją jakiś religioznawca albo przedstawiciel jakiejś nowej, niebezpiecznej sekty?

– Podejrzewam raczej jej męża albo siostrę.

– Ach, tak. Słyszałem o siostrze profesor Staroń. Też skończyła historię i poszła nawet na doktorat, ale z jakichś powodów zrezygnowała z tego. Napisała znakomitą pracę magisterską, poświęconą zdaje się, tytułu nie pamiętam… ale chodziło o fascynację nazistów zaratusztrianizmem… O rany… – Na te słowa Roger przeklął w myślach. Czyżby to jednak Magdalena zabiła siostrę? Tymczasem ojciec kontynuował: – To była naprawdę dobra magisterka. Szkoda, że młodsza Matuszewska nie doktoryzowała się.

Szkoda. Może jakby się doktoryzowała, to by nie zamordowała siostry – chciał powiedzieć Roger, ale się powstrzymał. I tak już za dużo zdradził szczegółów śledztwa. Zamiast tego powiedział: – Dzięki, sporo mi pomogłeś. Może byś wpadł do Poznania i przyjrzał się tej sprawie? Widzę, że twoja wiedza historyczna bardzo by nam pomogła.

– Przykro mi, ale nie mogę. Jutro wylatuję na miesiąc do Londynu. Będę robił kwerendę w tamtejszych archiwach. Ale jeśli chcesz, przyślę ci kogoś. Młodego, zdolnego doktora. On i tak wybierał się do Poznania.

– Dzięki, ale wolałbym ciebie.

– Nie dziwię ci się, ale on ma bardzo dużą wiedzę. Też się zajmował nazistami. Napisał na ten temat pracę magisterską.

– I co z tego?

– Jak to co? To współpracownicy Himmlera zebrali te masonika, które badała profesor Staroń. To ich w końcu fascynował zaratusztrianizm. Nie ma co się dziwić. Ulubiony filozof nazistów, Friedrich Nietzsche (choć zapewne on sam nie chciałby mieć nic wspólnego z hitlerowcami), głoszący koncepcję nadczłowieka, swoje najważniejsze dzieło zatytułował Tako rzecze Zaratusztra. I koniecznie obejrzyj sobie gdzieś w Internecie Faravahar. To zaratusztriański symbol przedstawiający drogę duszy ludzkiej od narodzin do śmierci. Coś ci przypomina? Muszę już kończyć. Odwiedziłbyś nas kiedyś? Jeszcze nigdy nie byłeś u mnie w Szczecinie – marudził profesor.

– Pomyślimy – odpowiedział mu wymijająco Roger, który równocześnie jedną ręką wpisał w wyszukiwarkę słowo „Faravahar”.

– Nie pomyślimy, tylko przyjedziemy – powiedział profesor, po czym na chwilę zamilkł, ale dalej pozostawał na linii.

– Cześć… Kurde, faktycznie podobny… – powiedział sam do siebie Roger i zamarł, ponieważ na ekranie laptopa ujrzał ten tajemniczy symbol. Te skrzydła przypominały mu inne, które wydawały się nie mieć nic wspólnego ze starożytnymi wierzeniami. Szybko odnalazł je w Internecie. Ten groźny orzeł, kojarzący się ze wszystkim, co najgorsze, był godłem niemieckiej Trzeciej Rzeszy. Przez kilkanaście sekund Roger wpatrywał się w oba symbole jak urzeczony.

– Tak, podobny – odpowiedział mu jak echo ojciec. – Rogerze, uważaj na siebie. Z nazistami nie ma żartów, nawet po tylu latach… Muszę kończyć, trzymaj się. – I profesor rozłączył się, pozostawiając syna zafascynowanego swoim odkryciem.


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *